Bo czasami warto mącić ciszę..
| < Grudzień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Hop Siup
Ja już po obiedzie
Skargi i zażalenia kierować na czynny całą dobę numer infolinii:
Stosunek do zwierzęcia miarą człowieczeństwa: Konie, foki, inne zwierzęta
Kategorie: Wszystkie | CODZIENNOŚĆ | KOPYTKA | NIEGRZECZNE SZEPTY | OGŁOSZENIA DROBNE | RODZINKA I INNE LUDKI | SENNIK | WAKACYJNIE
RSS
czwartek, 27 listopada 2014
Angielski dla zaawansowanych*

Czasami poznasz kogoś, wracasz do domu i chodzi za Tobą myśl taka wielka, że osoba poznana będzie kimś ważnym w Twoim życiu. I ta myśl inna niż wszystkie, bo nie daje ci spokoju, klepie po plecach wielkimi łapami, za ucho ciągnie, w dziurkę od nosa ci zagląda i powtarza w kółko tę samą melodię: 'On/Ona będzie kimś ważnym w Twoim życiu'.

Takie myśli miała Yneska po spotkaniu z Crazy Agnes, która do jednego z największych miast europejskich na szkolenie ostatnio wybyła.

Yneska: I jak Ci tam jest? Uczysz się pilnie? Słuchasz? Notatki robisz?

Crazy Agnes: Już 1.5 godziny wyciągania gwoździ z dupy.

Yneska: Cóż za bogate słownictwo!

Crazy Agnes: Pieprzą bzdury. Szlag mnie już trafia. Jak można tak ludziom nawijać makaron na uszy?

Yneska: Wstań i powiedz: 'Stop pulling the nails out of our asses! I'm getting sick of having the pasta wound around my ears! ;)

 

Dwa angielskie idiomy na dziś:

pull the nails out of somebody's ass - mozolne i bezsensowne gadanie, strata czasu, która zazwyczaj kosztuje niemałe pieniądze i sprawia ból.

wind the pasta around somebody's ears - pieprzenie głupot, dostarczanie nikomu niepotrzebnych informacji.

Źródło: Ęcyklopedia Szalonej Anglistki, rodział 3: Idioms and phrases.

*z przymróżeniem oka ;)


sobota, 25 stycznia 2014
Czarny humor

"Przyjaciele są jak gwiazdy na niebie, czasem ich nie widać, ale zawsze wiesz że tam są..." KoKo wybyło za wielką wodę. Zupełnie jakby te pięćdziesiąt pięcioramiennych białych gwiazdek chciało przyciągnąć do siebie tę jedną, wyjątkową. I przyciągnęło. Cholera. Już nie ma dzikich plaż, na których zbierały psie kupy. Nie, że to było hobby Yneski, czy KoKo. Z czworonogiem zazwyczaj wychodziły, to sprzątać po nim było trzeba. Zostały wiadomości pełne tęsknoty i wiara, że prawdziwa miłość okaże się większa niż kilometry je dzielące.

KoKo: Jakieś plany na weekend?

Yneska: Dolce far niente.. Mam książkę do poczytania, na weekend, o seryjnych mordercach. Taka lekka i przyjemna na leniwy dzień ;)

KoKo: lol Twój stajl..

Yneska: Ciemno już się robi tutaj. Bajkę szykuję sobie na dobranoc. Nie wiem tylko, czy kanibalizm, czy tradycyjne zbrodnie?

KoKo: Jezu, jak Ty śpisz?

Yneska: A wiesz, że dwa tygodnie temu w Dublinie koleś (Włoch) zabił kolesia i zjadł jego serce i ramię? Bardzo głośno o tym było.. Masakra.. Co to się dzieje na tym świecie.. Nie wiedzą, że wątróbka też smaczna?

KoKo: O kurwa. Dzięki za zniechęcenie mnie do obiadu.

Yneska: Ale poważnie... Żeby wątróbkę zostawić?!

KoKo: Wariatka! A polędwica?

Yneska: Nerkę też można wszamać...

KoKo: Bleeeeeeh, rzyg, rzyg..

Yneska: Ja tylko się zastanawiam, czy ugotował, usmażył, czy udusił.. A może al dente?

KoKo: Jesteś skrzywiona! Na szczęście tu południe, bo bym krzyczała pod kołdrą.

Yneska: Do nocy opowiem Ci jeszcze ze 3 podobne historie... ;)

KoKo: Muszę spadać. Ale serio, a nie że uciekam ;)

KoKo!!!! Wracaj! Nie uciekaj! Yneski serce na Ciebie czeka ;)

piątek, 03 stycznia 2014
I chuj

Yneska: Szukam nowej siłowni dla siebie, bo się strasznie zapuściłam przez ostatni rok.

Kate: Ja wczoraj się tak wypociłam, że szok. Ale nie mam męskiej motywacji.

Yneska: Zrób to dla siebie. A nie dla jakiegoś chuja.

Kate: Lubię chuje.

Yneska: Chuj to chuj. Kup sobie sztucznego. Na chuj Ci prawdziwy chuj?

Kate: Ha ha ha, bardzo ambitna rozmowa..

Yneska: Yhy, od chuja...

wtorek, 15 stycznia 2013
Architektura XXI wieku - seksonizm

Esej nabiera końcowego kształtu... Jeszcze kilka sprawdzeń pod kątem językowym i sam przejdzie do historii. W trakcie tworzenia nieodzowna okazała się pomoc nowego przyjaciela rodziny, poznanego w dosyć nietypowych okolicznościach, który związany z architekturą wiedział czy to w Kościele bizantyńskim w Rawennie, czy też renesansowej katedrze we Florencji, dzwoni....

Yneska: Wiesz, te kopuły są piękne. Sama bym taką chciała mieć.

Kev: Ok, zaprojektuję Ci dom z piękną kopułą na zewnątrz i ze ścianką wspinaczkową w środku dla Miguela.

Yneska: Ale ja biorę odpowiedzialność za projekt wnętrza kopuły. Mozaika przedstawiająca różne cipki i falujące kutasy, różne kształty, kolory i rozmiary..

Kev: Tak, Ynes, tak... I drzwi w kształcie waginy i jak ktoś będzie chciał do nich zadzwonić to będzie musiał przycisnąć dzwonek w kształcie łechtaczki..

Yneska: Drzwi będą przedstawiały kobiece nogi... Będzie trzeba je otwierać..

Kev: Ok, już się zabieram do pracy.

Yneska: Super. Ta kopuła to może z lotu ptaka wyglądać jak wielki cycek z ogromnym sutkiem w miejscu, gdzie normalnie byłby krzyż.

Kev: Ynes, jesteś chora..

Yneska: Yep...

Ale jaka kreatywna... ;)

środa, 29 lutego 2012
Garść poezji

Yneska lubi nocne pogaduchy ze znajomymi, których los rzucił gdzieś w odległe zakamarki świata, tudzież z tymi żyjącymi zaraz za miedzą, których Morfeusz ominął szerokim łukiem... Nocą wszystko smakuje inaczej. Herbata mocniejsza, myśli bardziej kształtne, obrazy wyraźniejsze i poezja pisana do szuflady piękniejsza...

Yneska: Ja rzadko śpię w nocy. Jak coś to pisz smska i spotkamy się w wirtualnym świecie. Będę Ci wiersze pisać, takie jak swojej siostrzenicy. 'Na górze róże, na dole bez, puszczam motylki z dupska.'

Dżoana: Bardzo ładnie, ale czy nie powinno się rymować?

Yneska: Kurwa, co z Wami ludzie jest nie tak? Jesteś już drugą osobą, której brak rymu przeszkadza. Przecież to wiersz biały! Kochanowski tak pisał. I Norwid. I Słowacki też.

Dżoana: Z rymem byłoby lepiej, ale i tak jest wspaniały. Już się wczułam w słowa. A możesz napisać coś tylko dla mnie?

Yneska: Oczywiście. Tylko musisz dać trzy słowa. Bo one stanowią bazę intymności. Czyli np. róże, bez, motyle...

Dżoana: Nóż, pies, serce (i kaftan pewnie dla mnie)

Yneska: Serce jest jak pies, daj mu jeść, nożem je pokrój i w kaftan je włóż.

Dżoana: Pięknie... To teraz: dziecko, chmura, góra..

Yneska: Dziecko w górze leży na chmurze i trzyma paluszek śmierdziuszek w tylnej dziurze. Ha! Nawet rym jest! Specjalnie dla Ciebie:) Będę sławna?

Dżoana: Już jesteś:)

***

Haiku dla Gatkowców:

Dzień się do Ciebie uśmiecha

Zrób mu loda z motylem pod napletkiem

Delikatnym muśnięciem niech go poczuje w kości ogonowej

-- by Yneska

sobota, 21 stycznia 2012
Żelazny podryw

Amerykańcy naukowcy udowodnili, że czas gotowania szparagów ma wpływ na długość palców u nóg, a długość sznurówki ulubionych butów faceta jest odwrotnie proporcjonalna do częstotliwości stosunków jakie może w nich odbyć. Jeden wieczór w babskim gronie udowodnił po raz kolejny, że tematem przewodnim cielesność człowieka jest i choćby nie wiadomo jak ważne zagadnienia przebić do rozmów się chciały, to pospolita cipka i pospolity fiutek z piedestału zrzucić się tak łatwo nie dadzą.

Kate: I co ja mam z nim zrobić? Jak go do siebie uwiązać?

Yneska: No właśnie pierwsze pytanie co Ty chcesz z nim zrobić... A dopiero później jak.. Inny cel, inna technika. Uwiązać na raz? Na życie całe? Do zlewu, żeby Ci gary pozmywał.. He?

Kate: Na razie to tak na raz tylko, chyba, raczej na pewno..

Yneska: Wyślij mu wiadomość treści takiej: Mam w planach kino. The Iron Lady z Meryl Streep.. Ale tak sobie myślę, że bardziej The Iron Cock* mi potrzebny. Pomyślałam o Tobie. Jutro o 18ej. Pasuje?

*iron cock - żelazny kutas

niedziela, 24 lipca 2011
Koncertowo

Dwie Panie na koncert się wybrały. Bo jedna takich jednych na żywo zobaczyć chciała.

Koko: Kurczę, bolą mnie biodra.

Yneska: Co? Jądra Cię bolą?

Koko: No, ruszać nimi nie mogę...

 

****

Yneska: Zobacz, jakie światełka tam w tle migotają. Gdybym ja dawała koncert, to wszędzie byłyby peniso- i waginokształty.. Takie wiesz, różne długości, grubości... Na całej ścianie tam w tle mieniłyby się surrealistyczne cipki i fallusy.

Koko: Ja to już tu widzę stado kutasów...


I wszystko jasne:)

 

****

Uwaga: Pań i Panów cierpiących z powodu niskopienności, prosimy i przeskoczenie poniższego wpisu. Wypaczone poczucie humoru Yneski może Was zniszczyć, a tego nie chcemy.

For a long long time
I've been in pieces
For a long long time
I've been in pieces
I've been in pieces
I've been in pieces

Koko: Ten to musi być źle przez życie traktowany, co? Albo dzieciństwo go tak pokrzywiło..

Yneska: Gdybyś była taka mała, też byś śpiewała, że jesteś w rozsypce. Pewnie jak był mały, to matka na niego usiadła, bo go nie zauważyła, a jak dorósł, to jego pierwsza miłość bzykała się na jego oczach z innym, bo nie widziała, że on na kanapie obok siedzi... Chujowe musi być życie małego...


****

Koko: Ale On jest słodki... Taki mały, ale zobacz jak widownia reaguje...

Yneska: No. Taki mały, a taki wielki. Jak Napoleon.. A że jeszcze na dodatek słodki, to nazwijmy go: Napoleonka...

 

****

Koko: Wiesz, gdybyś miała zespół muzyczny, to mam dla niego nazwę.

Yneska: Jaką?

Koko: Kiutases...

Yneska: No wymowne bardzo. To co lubimy najbardziej: cute asses (słodkie dupy) i ewentualnie zdrobnione i zanglojęzyczone tradycyjne polskie kutasy...

I'm lovin' it!

 

****

Yneska: Głos ma piękny i ten dźwięk wprowadza moją duszę w trans taki jakiś, ale wygląda jak transwestysta trochę.

Koko: Nooo, wiesz kogo mi przypomina? Michała Szpaka...

Yneska: No!

Koko: Ale masz rację, ma w sobie coś męskiego.. Takie wrażenie twardej lesby..

Yneska: No... Ale zobacz jak pięknie gra na organach... Tych żeńskich pewnie też...


Z podziękowaniami za towarzystwo w ten piękny dzień

Jedynej w swoim rodzaju Koko (już Cię słyszę: Nazwałaś mnie KOKO na swoim blogu?!)

 
1 , 2 , 3